Rozstałam się w normalnych okolicznościach z chłopakiem po dwóch latach związku, bez mojej zgody, z moim wielkim zakochaniem i miłością do niego. Było nam bardzo dobrze, nigdy się nie kłóciliśmy, bardzo miło spędzaliśmy czas. Od kilku miesięcy czułam że coś się w nim wypaliło, mniej się starał, pojawiła sie praca którą strasznie chciał utrzymać. Ja byłam zawsze z boku, ale zawsze przy nim. Rozstał się ze mną bo powiedział, że nie czuje już takiej miłości jak kiedyś, nie kocha mnie tak bardzo. Gdy się rozstawaliśmy bardzo płakał, mówił że wie że będzie tego bardzo żałować, płakał bo mamy piękne wspomnienia. Też dużo go to kosztuje. Od 2 miesięcy nie jestesmy już razem a ja nie potrafię się z nim rozstać. On mi proponuje przyjaźń, a ja go nadal bardzo kocham bo jest dobrym człowiekiem. Mamy raczej stały kontakt. Tylko że ja wciąż żyje nadzieją, że on zmieni zdanie, a on powtarza że jest mu dobrze tak samemu. Co ja mam robić? Bardzo go kocham i lubię jako człowieka nadal, on mnie też lubi, śmiejemy się jak się spotykamy. To jest takie błędne koło. Co mam robić, albo co on powinien zrobić? Czekać, odsunąć się, nie odpuszczać, urwać kontakt. Bardzo mnie to męczy i wykańcza, nie ma minuty żebym o nim nie myślała, dużo płacze. Mam też niestabilną sytuacje rodzinną, dlatego też po prostu się o siebie boję.
Bardzo proszę o pomoc…

Odpowiedź naszego specjalisty:

  1. Dzień dobry, pisze Pani o trudnościach w rozstaniu się, domknięciu związku. Prawdopodobnie w wyniku dużego poczucia zagubienia prosi pani o rady. Niestety nie mogę dać gotowych odpowiedzi, natomiast częstokroć utrzymywanie kontaktu z byłym chłopakiem podsyca nadzieje i nie pozwala na kolejne etapy zamykania tej relacji. Jeśli się Pani o siebie boi, nie czuje wsparcia w otoczeniu, trzeba udać się do psychologa, zając się swoimi emocjami przy wsparciu specjalisty. Powodzenia,

    Aneta Fudała