Witam,
mój mąż ma rodziców, którzy ciągle narzekają, mają odwieczne pretensje o wszystko, przy byle głupim problemie wypominają całe jego dzieciństwo, jak to wiele problemów on sprawiał. Prowadzi to do tego że jego samoocena jest bardzo niska, ciągle ma wyrzuty sumienia że nie jest w stanie zadowoli wszystkich, nie ma pewności siebie, a byle głupią krytykę, rangi przysłowiowej „przesolonej zupy” odbiera jak katastrofę. Bardzo proszę o pomoc do kogo można się skierować i jak postępować z takimi ludźmi. Dodam że mieszamy z nimi w tym samym domu, ale żyjemy na własny rachunek.

Z góry dziękuję za pomoc.

Odpowiedź naszego specjalisty:

  1. Witam,

    oto kilka refleksji na temat sytuacji, którą Pani opisała.

    Dla każdego człowieka postaci rodziców stanowią matrycę dla przyszłych relacji. Oznacza to, że innych ludzi można odbierać podobnie jak rodziców, o czym wspomniała Pani przytaczając np. nadwrażliwość na krytykę. Są to zachowania, z których zdajemy sobie sprawę bardziej lub mniej. Dzięki terapii możemy zdawać sobie sprawę bardziej z takich swoich automatycznych odpowiedzi i dzięki temu łatwiej je kontrolować.

    W relacji z rodzicami czy teściami dotykamy tematu autonomii. Ważne jest ustalenie granic: gdzie jest moje życie, życie zbudowanej przeze mnie rodziny, a gdzie jest życie moich rodziców. Chodzi tu o nauczenie się konsekwentnego, ale pełnego szacunku pokazywania granic dorosłego człowieka, jakim jesteśmy, a nie wchodzenie na powrót w rolę dziecka. Wspólne zamieszkiwanie może utrudniac wytyczanie granic, ale nie czyni tego niemożliwym. 

    Mimo że chętnie zmienilibyśmy drażniące czy przykre zachowania bliskich, ostatecznie każdy z nas ma przede wszystkim wpływ na siebie. Mąż (czy Pani) możecie mieć wpływ na swoją komunikację z rodzicami, na przykład na stanowczość wyrażania swojego zdania. Można też zmienić odbiór uwag rodzicielskich, które, mimo że są przykre, stanowią ich zdanie, ich opinię. Mąż może mieć swoje własne zdanie na te tematy (być może podparte zdaniem innych członków rodziny). Wysłuchując wtedy zdania rodzica, jego samoocena pozostaje stabilna. Postawa taka wymaga dłuższej, terapeutycznej pracy nad sobą.

    Pozdrawiam,

    Aneta Fudała